Newsletter
If you want to be up to date, sign up to receive our newsletter enter your email below.
Newsletter
Beata Szczepaniak
Beata Szczepaniak (ur. 1988) jest rzeźbiarką i projektantką, absolwentką Wydziału Rzeźby i Działań Przestrzennych Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jest laureatką Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz uczestniczką programów rezydencyjnych w Szanghaju, Osace i Monachium. Od kilku lat koncentruje swoją praktykę na pracy z ceramiką, traktując ją jako medium, które pozwala połączyć doświadczenie rzeźby z tradycją rzemiosła.
W centrum jej zainteresowań znajduje się forma rozumiana jako rezultat procesu. Artystka przyjmuje wobec materiału postawę badawczą, obserwując napięcie pomiędzy intuicją a kontrolą oraz moment, w którym materia zaczyna współtworzyć ostateczny kształt obiektu. Powstające realizacje sytuują się na pograniczu abstrakcji i cielesności. Biomorficzne formy przypominają organizmy pozostające w ciągłym ruchu - rozwijające się, pęczniejące, zanikające lub zatrzymane w chwili przemiany. Ich niejednoznaczność pozostawia odbiorcy przestrzeń do własnych skojarzeń i emocjonalnych interpretacji.
Twórczość Beaty Szczepaniak rozwija się poprzez kolejne cykle, z których każdy bada inne aspekty relacji pomiędzy formą a doświadczeniem. „Niebieskie migdały” prowadzą widza w świat nieskrępowanej wyobraźni i biomorficznych organizmów zawieszonych pomiędzy wzrostem a transformacją. „Plac zabaw” wyrasta z intuicyjnej gry z kształtem, badając moment, w którym forma uwalnia się od funkcji i zaczyna żyć własnym życiem. Z kolei prezentowane na wystawie „Przedmioty melancholijne” odnoszą się do emocji i ich nieustannej zmienności, ukazując melancholię nie jako stan końcowy, lecz jako proces przemiany.
fot. dzięki uprzejmości arystyki
WYWIAD Z ARTYSTKĄ
Agata Michalska: Co jest najtrudniejsze w pracy z ceramiką? Czy to jest faktycznie wymagający materiał? A jeśli tak, czego wymaga się od artysty w pracy w tym materiale?
Beata Szczepaniak: Ceramika jest okrutna, nie wybacza błędów, nigdy, nawet najmniejszych, przy czym może się wydawać, że zrobiło się wszystko jak należy, a jednak czegoś się nie dopilnowało, np. minimalnie niedpowiednia wilgotność gliny na jakimś etapie np. prz łaczeniu elementów, albo nieodpowiednie suszenie, i błędy te boleśnie wychodzą najczęściej nie w trakcie pracy ale już podczas schnięcia lub wypału, no i wtedy, cóż - często kilkadziesiąt godzin pracy jest zmarnowane. Albo też czasem jest tak, że wszystko jest ok, i na sam koniec podczas szlifowania już wysuszonej pracy (wtedy ceramika jest najbardziej krucha i delikatna) omsknie się ręka - zbyt mocno się ściśnie, albo praca przewróci się i koniec, rzeźba nie istnieje. Wiadomo, że im więcej ma się doświadczenia tym rzadziej zdarzają się błędy, ale się zdarzają, bo ma się gorszy dzień i coś się przeoczy albo z pośpiechu, bo na cito robi się pracę na wystawę. Zatem od artysty pracującego w tym materiale wymaga się przede wszystkim pokory wobec materiału, pory wobec ogromnej i skomplikowanej dziedziny jaką jest ceramika i cierpliwości.
AM: Ceramika wymaga zaakceptowania pewnego stopnia nieprzewidywalności. Czy zdarzyło się, że przypadek stworzył rozwiązanie lepsze od tego, które pierwotnie Pani planowała?
BS: Rzeźbiarz, którego bardzo cenię - śp. Jan Berdyszak mawiał, że na przypadek w sztuce trzeba sobie zasłużyć. Ja to rozumiem tak, że przede wszystkim trzeba bardzo dużo pracować, eksperymentować, poszukiwać środków wyrazu i ten przypadek jest skutkiem ubocznym tej ciężkiej pracy, ale też trzeba ten przypadek umieć dostrzec i umiejętnie wykorzystać. I tak, w mojej twórczości miałam wiele razy tak, że dostrzegłam przypadek, wykorzystałam go i dzięki temu praca zyskała bądź powstała kolejna rzeźba.
AM: Czy rozpoczynając pracę nad rzeźbą ma Pani w głowie konkretną formę, czy pozwala jej Pani wyłonić się dopiero w trakcie pracy z ceramiką?
BS: Rozpoczynając pracę mam w głowie mglisty zarys formy, który pojawia się w mojej głowie i koniecznie chce z niej wyjść. Dalej pozwalam już prowadzić swoim dłoniom - synchronizuję moją intuicję, dłonie, narzędzie i materię, chwilami tylko włączając rozum żeby nieco skontrolować kompozycję. Bywa też, że powstaje coś zupełnie innego niż ten pierwotny mglisty zarys. Podążam za materią i dłońmi - ufam im i bardzo często w momencie tworzenia jeszcze nie wiem o co mi chodzi, dowiaduję się dopiero po skończeniu pracy, a czasem nawet kilka miesięcy później. Traktuję to tak, że moja podświadomość wypluwa z siebie rzeczy, które zalegają a które chcą ujrzeć światło dzienne, kiedy rzeźba jest ukończona zaczynam ją rozumieć. Pomaga mi to porządkować swój świat, nadając formę czemuś co tej formy fizycznie nie ma niejako nazywam to i oswajam.
AM: Mówi Pani o nadawaniu formy emocjom, atmosferze i relacjom. Czy są emocje, których wciąż nie udało się Pani przełożyć na język rzeźby?
BS: Moje prace nie są dosłownym nadaniem formy jednej emocji np. złości, smutku etc. To zawsze jest zbiór emocji, układ kilku emocji, bądź nadanie kształtu interakcji międzyludzkiej, unikalnej zależności, nadanie formy czemuś co fizycznie nie istnieje, ale czujemy to podskórnie, czujemy tę gęstość w powietrzu. W każdym moim doświadczeniu jest to troszkę inny układ zależności, emocji, interakcji, inna gęstość powietrza;) zatem na pewno są jeszcze zbiory emocji, którym nie udało mi się nadać formy, bo jeszcze ich nie doświadczyłam
fot. dzięki uprzejmości arystyki
fot. dzięki uprzejmości arystyki
AM: Czy jest jakaś praca, z którą jest Pani szczególnie związana? Z której jest Pani najbardziej dumna?
BS: a mam bardzo dziwne relacje z moimi pracami, ponieważ bardzo często mam tak, że kiedy zrobię rzeźbę to jej nie lubię, uważam, że jest słaba i w ogóle jej nie pokazuję, po czym po kilku miesiącach stwierdzam, że to bardzo dobra rzeźba i jestem z niej dumna, albo na odwrót - początkowo jestem dumna z rzeźby, a po jakimś czasie stwierdzam, że jest kiepska, a po upływie następnych kilku miesięcy czy nawet lat stwierdzam, że jest naprawdę ok i nie rozumiem, dlaczego mi się nie podobała. Zatem jest to u mnie elastyczne, nie mam w ogóle dystansu do swoich prac. Obecnie np. bardzo lubię tę niebieską pracę i właściwie nie wiem dlaczego się jeszcze nie sprzedała, bo jest super, i tę z kolcami też obecnie bardzo lubię. Natomiast generalnie najbardziej dumna jestem z rzeźby miejskiej, którą miałam przyjemność zrobić rok temu dla miasta Zduńska Wola - jest to moja najważniejsza jak do tej pory realizacja - to 7.5 metrowa rzeźba, stoi w samym centrum miasta.
AM: Pani prace są abstrakcyjne, ale jednocześnie bardzo organiczne i cielesne. Czy zależy Pani na tym, aby odbiorca rozpoznawał konkretne skojarzenia, czy raczej pozostawał w przestrzeni własnych interpretacji?
BS: Bardzo lubię, kiedy widz patrzy na moje prace i widzi w nich coś co jest mu bliskie, odbiera je za pomocą swoich zmysłów, doświadczeń, uczuć, nastroju. Nie lubię narzucać odbiorcy interpretacji, uważam, że sztuka jest po to by wziąć z niej coś dla siebie a nie sprawdzać o co chodziło autorowi. Tytuł czy opis pracy jest pewnym skierowaniem uwagi, ale zawsze staram się aby nie było to zbyt jednoznaczne, jak również widz może zupełnie to odrzucić i widzieć własne światy. Natomiast zauważyłam, że w dużej mierze odbiorcy mają zbieżne lub pokrewne interpretacje z moją intencją. Ja sama nie lubię opowiadać dokładnie o czym jest dana praca, to dla mnie zbyt ekshibicjonistyczne. Daję odbiorcy impuls do własnych refleksji. Uważam, że dobra rzeźba zadaje pytania, nie daje gotowych odpowiedz
AM: A kiedy pojawia się decyzja, że powstające prace tworzą już cykl? Czy jest to świadomy zamysł od początku, czy raczej odkrycie dokonujące się z perspektywy czasu?
BS: Tak jak wspominałam wcześniej na początku przychodzi mglisty zarys formy i wiem, że jedna forma nie wystarczy, że będzie ich kilka, i że będą się różnić nieco od poprzednich, bo mam w głowie nowe wątki, więc najprawdopodobniej będzie to nowy cykl. Ale jakie będą te prace, jak się rozwiną, o czym właściwie są- jeszcze nie wiem. Nie narzucam sobie, że muszę wiedzieć to od razu, choć czasem tak się zdarza. Często cykle się też mieszają - w tym samym czasie powstają prace z dwóch cykli, lub powracam po dłuższym czasie do wcześniejszego. A z niektórymi pracami czasem mam problem, bo nie wiem, do którego cyklu zakwalifikować.