„W czasach Akademii moje główne zainteresowania dotyczyły formy, nie treści. Zanim zostałem malarzem fabuł i znaczeń, rysowałem głównie akty i martwe natury. Typowa ikonografia akademicka, żadnych kompozycji z wyobraźni. Liczył się przede wszystkim warsztat, szukanie formy, sposobów rysunkowych – i to nawet nie urody, ale konstrukcji rysunkowej. Powstała np. zabawna seria aktów w ubraniu, trochę przypominająca zabawy formalne Wróblewskiego – kobieta naga, ale w sukni”.
Zbylut Grzywacz
Artysta często z przymrużeniem oka inspirował się twórczością innych, np. Hofmanna czy erotycznymi rysunkami Nowosielskiego. Zawsze dodawał coś od siebie. Dzięki temu jego prace mają indywidualny charakter. „Zbylut Grzywacz był erudytą, ale swoją erudycję nosił lekko. Do wymienionych można by dodać kolejne nazwiska mistrzów, których dzieła malarz interpretował, bądź które posłużyły mu za źródło inspiracji: El Greco, Tintoretto, Rodin, Degas, Manet, Schiele czy Grosz, a także szwedzki malarz i rzeźbiarz, osobiście przyjaciel, Torsten Renqvist (1924-2007)”.