Wilhelm Sasnal nie wymyśla – on widzi, chłonie, zapisuje. Jak sam przyznaje, jego umysł nie jest zdolny do tworzenia fikcji. Inspiracją staje się zawsze to, co realne, obecne, zasłyszane lub zobaczone. W pracy „Przemyt”, wykonanej tuszem na papierze, Sasnal nie tyle przedstawia rzeczywistość, ile układa ją na nowo – filtrując przez własną wrażliwość i biograficzne doświadczenie.
Obraz powstał w Teksasie, podczas rezydencji artysty w Chinati Foundation w Marfie. To miejsce – przesycone mitologią pogranicza, nasycone przemocą i napięciem – odcisnęło wyraźne piętno na jego twórczości. Artysta mówi o fascynacji lokalną kulturą, która tak bardzo go wciągnęła, że niemal kupił w Walmarcie wiatrówkę – z ciekawości, dla przyjemności, choć zawsze był pacyfistą. Ten wewnętrzny dysonans znajduje odbicie w „Przemytniku”. W obrazie pojawia się napięcie między fascynacją a grozą, między dokumentem a malarską interpretacją.
Tematem, który zdominował ten okres twórczości Sasnala, byli przemytnicy – ludzie działający na granicy prawa i człowieczeństwa, handlarze towarem, bronią, a przede wszystkim ludzkim życiem. Wystawa w budynku The Locker Plant, gdzie prezentowano „Przemytnika”, miała wywoływać poczucie osaczenia. Zaklejone okna – prace oglądało się tylko przez małe otwory przypominające lufę broni – zmuszały do przyjęcia pozycji podglądacza. Towarzysząca wystawie muzyka heavy metalowego zespołu SPIC dopełniała niepokojącej atmosfery.
Sasnal pokazuje, że obraz nie jest tylko przedstawieniem – to także proces patrzenia. A „Przemytnik” patrzy z powrotem.