Zastanawiające jest czy puste miejsce po obrazie lub plama po kubku z kawą mogą być tematem malarskim? Twórczość Rafała Bujnowskiego pokazuje, że tak. Pomysł na serię „Ślady po obrazach”, z której pochodzi prezentowana praca powstał w 2005 roku, ale dwa lata wcześniej Bujnowski malował „Plamy”, czyli okrągłe odciski po kubkach. Oba cykle mogą być zestawiane razem ze względu na to, że gloryfikują to, co zwykłe, marginalne i przypadkowe. Banalny temat zostaje w nich pieczołowicie malarsko opracowany z wielką dozą afirmacji i powagi. „Ślady po obrazach” są proste w realizacji, ale w warstwie znaczeniowej stanowią niezwykle pojemną metaforę. W serii powstało kilka prac, na których wśród prostokątnych odcisków widnieją ślady po krzyżu. Odwołują się one do ścian z typowych polskich domów, na których wiszący krzyż staje się nieodłącznym, ale często już nic nie znaczącym symbolem, którego zniknięcia nikt by nie zauważył. Cykl niewątpliwie mówi o nieobecności, która zostaje uwieczniona w formie wizualnego znaku. Z drugiej strony o malarstwie, jako o formie odzwierciedlania rzeczywistości. Pokazuje, że namalowanie obrazu jest formą nobilitacji i nadania ważności. W szerszej perspektywie odwołuje się także do ikonicznych prac z historii sztuki, np. białego kwadratu na białym tle Kazimierza Malewicza czy cyklu fotografii Andrzeja Dłużniewskiego z lat 70. XX wieku, który także uwieczniał plamy po obrazach. Niewątpliwie patrząc na prezentowany minimalistyczny obraz pojawia się pytanie dlaczego zabrudzona ściana zasługuje na takie wyróżnienie w formie uwiecznienia na obrazie? Mocnym uzasadnieniem jest to, że najbardziej fascynuje nas to, co niedopowiedziane i tajemnicze. Innym może być fakt, że Bujnowski prowadzi poprzez te serię intelektualną grę przedstawiając na obrazach to, co formalnie jest ich nieobecnością.