Minimalistyczna, elegancka forma rzeźby Miłosza Flisa ma właściwie abstrakcyjny charakter, ale zarówno jej tytuł, jak i kształt skłaniają do tego, by widzieć w niej tajemniczy żywy organizm. Proste stworzenie o małej głowie i mięsistym, lśniącym ciele zdaje się
gotowe spełznąć z postumentu, by zasiedlić ludzki świat. Artysta tylko luźno nawiązuje do rzeczywistych istot, rzeźby odzwierciedlają raczej jego fantazję na temat prostych bytów zdolnych przetrwać w najbardziej surowych warunkach. Formy inspirowane są
też asymetrycznymi, opływowymi kształtami kropel rożnych cieczy.
We wstępie do indywidualnej wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, na której pokazywana była praca, Miłosz Flis tłumaczył, że wobec alarmujących prognoz naukowych i ludzkiej bierności stale towarzyszy mu przekonanie o nieuchronnej zagładzie naszego gatunku. Doniesienia o katastrofie klimatycznej czy groźbie wojny nuklearnej przerażają go i wywołują marazm. Wyobrażanie sobie świata po katastrofie i zamieszkujących go form życia pozwala mu przezwyciężyć negatywne emocje. „Starałem się spojrzeć na to wydarzenie z perspektywy kosmicznej. Przytłoczony własną niemocą wyzbyłem się smutku. Przyjąłem postawę akceptacji w duchu optymistycznego nihilizmu” (Miłosz Flis, wstęp do wystawy „Myślałem, że ziemia mnie pamiętała, tak czule zabrała mnie z powrotem”, źródło: https://rzezba-oronsko.pl/wystawy/ myslalem-ze-ziemia-mnie-pamietala-tak-czule-zabrala-mnie-z-powrotem/, dostęp: 16.03.2025).