Któż z nas nie słyszał o Ofelii i jej tragicznym losie? Dziewczyna na wieść o tym, że ukochany zabił jej ojca, utopiła się w rzece. Szekspir podkreślił obłęd bohaterki, opisując, jak z pietyzmem ozdabiała się kwiatami przed finalnym skokiem. Nawet gdy tonęła, cały czas śpiewała, nie bała się śmierci. John Everett Millais miał zaledwie 22 lata, gdy zainspirował się bohaterką Szekspira i namalował „Ofelię”. Jego dzieło jest oznaką niezwykłego talentu i jeszcze bardziej niezwykłej umiejętności odtwarzania nie tylko rzeczywistości, lecz także własnej wyobraźni.
Przedstawienie Ofelii zarówno w ujęciu Millaisa, jak i u Gierlaka jest utrzymane w zróżnicowanej kolorystyce. Dominują zielenie z akcentami bieli i różu. Ciekawostką jest fakt, że Millaisowi pozowała 19-letnia modelka Elisabeth Siddall. Artysta osobno namalował motyw roślinny, a osobno tonącą Ofelię. Modelka była zanurzona w wodzie przez wiele godzin. Pomimo że wanna, w której pozowała, była od spodu podgrzewana oliwnymi lampkami, to jednak wielogodzinne leżenie w wodzie poważnie odbiło się na zdrowiu dziewczyny. Ojciec Elizabeth miał ponoć zażądać od malarza, by opłacił koszty leczenia swej modelki. Artysta na to przystał i na szczęście młoda panna Siddall szybko wyzdrowiała.
W ujęciu Gierlaka patrzymy na nieszczęsną dziewczynę z lotu ptaka. Podziwiamy jej piękno, zamknięte oczy i uchylone usta. Dziewczyna wygląda, jakby spała. Niestety my wiemy, iż śni ona snem wiecznym.