„Wybrzeże to coś więcej niż pojęcie geograficzne, to oddech wolności, pożywka wyobraźni, styl życia. Pamiętam z dzieciństwa stalowe stwory pochylające się nad rozpłatanymi poszyciami statków, portowe dźwigi widziane z okna kolejki podmiejskiej w drodze z Gdyni Orłowo, gdzie mieszkałem pierwszych siedem 7 lat, do Gdańska. Twarde zimno w dotyku stalowych, pomalowanych wieloma warstwami łuszczącej się technicznej farby, ścian koi okrętu. Wreszcie sterty zardzewiałych blach o wymyślnych kształtach, przeznaczonych do spawania w konstrukcje według przygotowanych planów i przekrojów. Od lat związany jestem z Podhalem i jego kulturą ale te pierwsze, dziecięce lata i doświadczenia, wydrążyły w podświadomości nieusuwalne piętno. Ostatecznie to właśnie stalowe blachy stały się najistotniejszym w mojej twórczości tworzywem, ich specyfikę rozumiem, ich wyraz jest mi bliski. Wbrew potocznym przekonaniom stal, potrafi być ciepła tak, jak jej naturalny kolor, kolor rdzy. Ta zardzewiała stal prowadzi opowieść o dalekich podróżach, o zmaganiach z żywiołem, przywołuje na myśl szlachetny pojedynek z przeciwnościami losu. Przywołuje mityczny świat obowiązujących na morzu zasad i niespiesznego, nieustępliwego parcia do przodu. Możemy w niej dostrzec ideę podróży w sensie dosłownym, jako romantycznego przedsięwzięcia ale też w wymiarze metaforycznym, jako alegorię podróży życia”. ~ Karol Szostak