Michalina Sablik: Z wykształcenia jesteś grafikiem. Jak to się stało, że zaczęłaś malować?
Kaja Redkie: Nie miałam wątpliwości, że chcę studiować na ASP. Wydział Grafiki skończyła też moja babcia, która była ilustratorką. Studia graficzne wydawały mi się najbardziej wszechstronne. Jednak zarówno w trakcie studiów, jak i po ich zakończeniu malarstwo wciąż było mi bardzo bliskie. Po dyplomie (z aneksem w pracowni malarstwa) przez kilka lat zajmowałam się przede wszystkim projektowaniem graficznym. Można powiedzieć, że wyspecjalizowałam się w projektowaniu dla gastronomii. Tworzyłam od podstaw brandingi, a z kilkoma miejscami współpracowałam na stałe, przygotowując dodatkowe projekty na bieżąco. Przy pracy dla restauracji czy kawiarni do opracowania jest wiele różnorodnych elementów – od logotypu, przez kartę menu, plakaty, elementy wystroju wnętrza, opakowania, aż po materiały reklamowe. Koncepcja może być śmielsza niż przy mniejszych projektach, a zrealizowana w pełni odgrywa bardzo dużą rolę dla lokalu, także marketingową. Po godzinach malowałam. Rok temu, po mojej wystawie w galerii Leto, zrezygnowałam z projektowania i poświęciłam się całkowicie pracy artystycznej, która jest o tyle trudna, że nie przynosi natychmiastowych skutków ani jednoznacznego feedbacku. Do projektowania chcę wrócić dopiero za jakiś czas”.
Fragment wywiadu, źródło: https://hygge-blog.com/wizyta-w-pracowni-kaja-redkie/