„Jacek Ziemiński to dojrzały artysta, który współtworzył ruch nowej ekspresji w latach osiemdziesiątych. Malował obrazy, które tajemniczym motywem, krajobrazem, światłem, patetyczną tonacją przypominały, że przedtem był i Paolo Uccello, i Caspar David Friedrich”.
Krzysztof Żwirblis
BUDOWANIE ZNACZEŃ
W latach 80. oraz w 1 połowie lat 90. Jacek Ziemiński wyrażał się artystycznie w obrębie nurtu nowej ekspresji. Malował wówczas obrazy o ponadnormatywnych rozmiarach. W tworzonych przez niego kompozycjach nierzadko odnajdziemy przeskalowane obiekty, które artysta umieszczał w nieodgadnionym krajobrazie, nadając im symboliczne znaczenia. Ziemiński unikał jednak bezpośrednich odniesień do politycznej i społecznej rzeczywistości, co wyróżniało go na tle innych malarzy wypowiadających się w języku neoekspresji. Obcując z pracami Ziemińskiego, można docenić mistrzowski warsztat, w tym niezwykle sprawne operowanie kolorem i światłem. Artysta świadomie czerpał z tradycji malarstwa sztalugowego. W sposób metaforyczny opisywał własne wewnętrzne przeżycia, co nasuwa skojarzenia z twórczością doby romantyzmu. Za to sięganie przez Ziemińskiego do charakterystycznej dla ekspresjonistów palety barwnej przywołuje skojarzenia z twórczością Van Gogha. To właśnie z fascynacji malarstwem holenderskiego artysty powstała technika Ziemińskiego. W kolejnym etapie poszukiwań twórca zwrócił się ku malarstwu abstrakcyjnemu – kompozycjom wielobarwnych pasów oraz geometrycznych form, nierzadko kojarzonych z projektami wzornictwa przemysłowego.
W czasie, w którym powstał obraz prezentowany na aukcji, Jacek Ziemiński mieszkał i tworzył w Berlinie. Tam też w 1995 w Galerii Polskiego Instytutu Kultury praca została wyeksponowana na wystawie monograficznej artysty. Krzysztof Żwirblis, kurator tejże wystawy, pisał następująco: „To nie tylko pochylanie się nad meandrami naszego losu, ale także dostrzeżenie siły sztuki, przekazujące nieobojętne światopoglądowo treści każe piętrzyć masy ciemnej materii w ‘Syzyfie’ czy napinać do granic eksplozji powierzchnię kokonu ‘Ostatniego kartofla’. (…). Kamień, chleb, kartofel – bryły nieliczące się z przestrzenią, tworzące surrealny klimat – to potencjalne energie, zamykające w niej całą skończoną już zawartość czasu i cywilizacji. Kres mitu, który traci moc wyjaśniania. (…). Patrząc na te prace, nie możemy opierać się jedynie na owym czytaniu symboli, znajdować łatwą satysfakcję płynącą ze zrozumienia. Przestrzega nas przed tym sposób malowania, z wyraźnie oddzielonymi smugami najczęściej czystego koloru. Wyraźnie malarskie pismo w połączeniu z wielkimi formatami rozbija powierzchnię przedstawień, każe odbiorcy, nawet dalekiemu od problemów malarstwa, myśleć o jego materii. Myśleć o materialnym nośniku informacji organizującej świat, czy może tylko go opisującej?” (Krzysztof Żwirbis, [w:] Jacek Ziemiński. Malarstwo, katalog wystawy, Galeria Polskiego Instytutu Kultury w Berlinie, Kraków 1995, s. nlb.)