„Często w moich pracach pojawiały się też motywy czy postaci historyczne albo tzw. wielcy tego świata. Już na początku lat osiemdziesiątych powstał na przykład obrazek pod tytułem Jacek Sroka i Ronald Reagan, później markiz de Sade wstępował do psiego nieba, a jeszcze potem Mężczyzna trochę podobny do Stalina grał na bałałajce. Jako dziesięciolatek przeczytałem Germinal Zoli (teraz myślę, że to było ciut za wcześnie), Pracowników morza i Człowieka śmiechu Hugo (nie do zapomnienia), podbierałem książki z biblioteki Ojca; a w wieku lat szesnastu Drogi wolności Sartre’a (jak wszyscy wtedy), później wielkie wrażenie zrobił na mnie Eichmann w Jerozolimie Hannah Arendt”. Jacek Sroka