Grzegorz Moryciński uzyskał w 1962 dyplom z wyróżnieniem rektorskim w pracowni profesora Artura Nacht-Samborskiego. Jak zauważa Ryszard Kunce: „Moryciński wspomina, jak pewnego razu na korytarzu w warszawskiej ASP profesor Nacht-Samborski zauważył go z albumem pod pachą. – A co tam niesiesz, Grzesiu? Album z surrealistami. O… Uważaj! To bardzo źli malarze. Ale Moryciński nie uważał i do dziś surrealny klimat odnajdziemy w jego obrazach” (Ryszard Kunce, Malowane szeptem, źródło: https://www.weranda.pl/domy-i-mieszkania/atelier-artystow/malowane-szeptem).
Po ukończeniu studiów Moryciński odbył liczne podróże artystyczne do Paryża, Włoch, Londynu, Niemiec, Szwecji, Australii. Doświadczenia te pozwoliły artyście ukształtować świadomy język twórczy, gdzie za pomocą ograniczonej palety barwnej w jego płótnach są wydobyte najsubtelniejsze tony. Moryciński za pomocą pasteli i odcieni kartonu prześwitującego spod spodu w skupieniu stopniuje wrażenia i buduje nastrój prezentowanego obrazu. Z kompozycji o wyjątkowym wyczuciu kolorów bije spokój i tajemnica. Po tematy do dzieł artysta sięgał ze swojego codziennego życia, którego elementy możemy odnaleźć na płótnach. Są to najprostsze atrybuty, tj. stolik pokryty ceratą z pracowni artysty, wachlarze czy dzbanuszek z herbatą. Moryciński swoją twórczość wiązał także z działalnością poetycką. W ostatnich latach życia prowadził osobisty dziennik, a także wydał tomik „Spotykam obrazy” w ramach serii „Wiersze znad palety” oraz zbiór „Pożegnanie wiatru” wzbogacony jego ilustracjami.