„Problemy kobiet będą istniały, dopóki będą mężczyźni”.
Ewa Partum
Partum od początku swojej działalności posługiwała się językiem konceptualnym, łącząc poezję wizualną, performans i fotografię. Już w „Poem by Ewa” z 1971 odciski ust z czerwonej szminki stawały się symbolem obecności kobiety w przestrzeni znaczeń, która wcześniej jej nie obejmowała. W „Zmianie” z 1974 postarzona połowa twarzy artystki komentowała kulturową obsesję na punkcie młodości i atrakcyjności jako wartości przypisanych kobiecie. W „Samoidentyfikacji” (1980) nagie ciało artystki wmontowane w miejską scenerię Warszawy unaoczniało niewidzialność kobiet w przestrzeni publicznej, mimo ich fizycznej obecności.
Fotografia „Katastrofa małżeńska”, wykonana dzień po jednej z małżeńskich awantur, nie dokumentuje jedynie skutków fizycznej przemocy. To obraz, który demaskuje strukturę relacji zdominowanej przez przemoc symboliczną, systemową i intymną jednocześnie. Pokazując własne pobite ciało, Ewa Partum świadomie przekracza granicę między prywatnym doświadczeniem a politycznym gestem – włączając traumę w ramy sztuki krytycznej i feministycznej.
W „Katastrofie małżeńskiej” autobiografia nie jest ani celem, ani punktem dojścia – jest punktem wyjścia. Przemoc domowa, której artystka doświadczyła, nie zostaje tu potraktowana jako temat „prywatny”. Wręcz przeciwnie – fotografia ta stanowi logiczne rozwinięcie wcześniejszych działań artystki, takich jak „Kobiety, małżeństwo jest przeciwko wam!” czy „Prywatny performans”. Wszystkie te prace wspólnie tworzą spójną narrację krytyczną, wymierzoną w konserwatywny model kobiecości i małżeństwa, rozumianego nie jako partnerstwo, lecz instytucjonalna forma opresji.
Związek Partum z mężem był równie burzliwy co jej relacja z instytucjami sztuki. Obie te sfery – osobista i publiczna – kształtowały się w ramach porządku, w którym kobiecość była nieustannie poddawana kontroli, a jej wartość sprowadzana do cielesności, dostępności i funkcji reprezentacyjnej. W pracy tej artystka odwraca role: ciało, które było przedmiotem przemocy, staje się narzędziem krytyki, a doświadczenie – materiałem analizy.
Nieprzypadkowo wiele z jej wystąpień odbywało się nago – ciało było dla niej zarówno polem konfliktu, jak i głosem sprzeciwu. W „Katastrofie małżeńskiej” ta nagość zostaje zastąpiona przez widoczne ślady przemocy – są one równie komunikatywne, a może nawet bardziej, bo nie podlegają interpretacyjnej estetyzacji. Fotografia ta nie wymaga komentarza – choć go otrzymuje, jako kolejny element konsekwentnie budowanej opowieści o tym, że prywatne naprawdę jest polityczne.