W pracach Agaty Żychlińskiej zwierzęta pojawiają się jako nośniki kobiecej siły i instynktu, ale także napięcia oraz gniewu. Można je interpretować jako archetyp kobiecej energii o szerokiej skali intensywności, w którym opiekuńczość i dzikość pozostają w nieustannym ruchu.
Dzikość funkcjonuje tu jako kategoria wzmacniająca, związana z pierwotną energią, która nie poddaje się w pełni kulturowym ramom. Zwierzęcość nie jest jedynie czymś zewnętrznym wobec podmiotu, lecz staje się przestrzenią identyfikacji - czymś, co przyciąga, fascynuje i może być przyswajane jako źródło siły.
Jak pisze Jacek Stapowicz: „Artystka podkreśla, że ta zwierzęca energia bywa dla niej obiektem fascynacji, a nawet pewnej zazdrości, jako coś, co chciałoby się choć częściowo zawłaszczyć, przybliżyć do własnego doświadczenia i uczynić źródłem wewnętrznej siły. W tym sensie zwierzęcość nie jest projekcją na zewnątrz, lecz przestrzenią identyfikacji i pragnienia. To, co naturalne, pozostaje jednocześnie źródłem wzmocnienia i potencjalnego zagrożenia, energią, która może chronić, ale też wymyka się stabilnym definicjom”.
W tym ujęciu zwierzęce figury działają jako cielesne, niejednoznaczne obecności, które opierają się prostym podziałom i oswojonym narracjom. Obrazy Żychlińskiej budują przestrzeń, w której kobieca tożsamość ujawnia się jako proces intensywny, relacyjny i nieustannie negocjowany.