„Wśród mebli przygotowanych na Ogólnopolski Salon Architektury Wnętrz znalazł się m.in. fotel Witolda Popławskiego wyglądający niczym misa-muszla z promienistego oplotu linek igielitowych w intensywnym czerwonopomarańczowym kolorze. Metalowa konstrukcja składała się z dwóch obręczy – mniejszej i większej – których jedynym łącznikiem były trzy nogi w kształcie litery V” – pisze Krystyna Łuczak-Surówka, badaczka tematu krakowskiego.
„Nowy paradygmat konstrukcji łupinowych był intensywnie eksploatowany przez projektantów drugiej połowy lat 50. Organiczne, ażurowe, abstrakcyjne i odważne w kolorach nowoczesne rozwiązania formalne i technologiczne wzbudzały wśród odbiorców ogromne zainteresowanie. Z drugiej jednak strony wielu poddawało
w wątpliwość ich walory użytkowe. Krzesła z metalu i igielitu stały się jednym z synonimów poodwilżowej nowoczesności. Siedziano na nich w kawiarniach, sklepach, kinach i domach prywatnych. Niektóre przetrwały do naszych czasów i są świadkami tej mody. Fotelik Popławskiego również przetrwał. I choć nie ma już tak intensywnego koloru jak kiedyś, a i tu i ówdzie widać, że jest wiekowy wciąż jest
dowodem tego, że polscy projektanci pomimo deficytu materiałów dysponowali ogromnym potencjałem twórczym” (Krystyna Łukczak-Surówka, www.designby.pl).