Antoni Michalak.
Potęga portretu
Antoni Michalak, doskonały portrecista, jak nikt inny umiał zaprezentować portretowanego, zarówno jego cechy fizyczne, jak i walory osobowości. Portrety z pierwszej połowy lat 30. XX wieku, m.in. portret Hanny Mortkowiczówny czy Heleny Klichowej w woalce, są utrzymane w pastelowych kolorach. Konwencja malarska portretów Michalaka ewoluowała wraz z upływem lat. Wizerunki z końca trzeciej dekady stają się niekiedy coraz bardziej syntetyczne, efemeryczne. Równolegle powstają jednak i znakomicie wyrysowane, pełne realizmu oblicza, w których uwidacznia się silnie rys portretu reprezentacyjnego, spotykany szczególnie w obrazach powojennych.
Michalak naukę rysunku rozpoczął w 1915 w Odessie, a potem w Warszawie kształcił się pod kierunkiem Jana Kauzika i Miłosza Kotarbińskiego. W 1923 rozpoczął studia malarskie na trzecim roku warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych w pracowni Tadeusza Pruszkowskiego, który dzięki swoim olbrzymim umiejętnościom dydaktycznym i artystycznym stworzył Szkołę Pruszkowskiego skupiającą artystów o niepospolitych talentach malarskich. Jednym z jego nowatorskich działań dydaktycznych były plenery malarskie w Kazimierzu nad Wisłą. W 1923 profesor Pruszkowski po raz pierwszy wyznaczył jako kierunek pleneru położony malowniczo Kazimierz Dolny. W grupie, która pojechała z Pruszkowskim do Kazimierza, a potem przyjeżdżała tam cyklicznie, byli najwybitniejsi polscy malarze XX-lecia międzywojennego: Jan Gotard, Aleksander Jędrzejewski, Edward Kokoszko, Janusz Podoski, Mieczysław Schulz, Jan Wydra, Jan Zamoyski oraz Antoni Michalak. Jedna z postaci w szopce studenckiej śpiewała o nich: „(…) Największe grandziarze te młode malarze! Z terpentyną i z dziewczyną malują pejzaże…”
Oczywiście nie tylko pejzaże malowano. Antoni Michalak jako doskonały portrecista uwieczniał też mieszkańców Kazimierza, licznych letników oraz ludzi kultury i nauki odwiedzających miasteczko. Uczynił też z Kazimierza swoje miejsce na Ziemi. W 1927, po powrocie ze stypendium we Francji, kupił tu dom i osiadł na stałe. Nie rezygnował jednak z kontaktów ze środowiskami twórczymi w kraju – w latach 1933-39 był profesorem w Miejskim Instytucie Sztuki we Lwowie. Brał też czynny udział w ekspozycjach malarskich w kraju oraz poza jego granicami: w Moskwie, Nowym Jorku, Paryżu, Pittsburghu, Wenecji.
Tworzone głównie na zamówienie po II wojnie światowej portrety to przede wszystkim wizerunki o charakterze reprezentacyjnym. Michalak cieszył się w owym okresie dużą popularnością. Jego sława rozniosła się w różnych kręgach, nie tylko polskich. Jako artysta o ugruntowanej pozycji otrzymywał w związku z tym liczne zlecenia. Jako twórca związany w zasadzie od początku swojej kariery ze sztuką kościelną, malował wówczas portrety duchowieństwa, wśród których można wyróżnić chociażby portret ks. bpa Mariana Fulmana (1958, Kuria Metropolitalna w Lublinie) czy portret ks. Mariana Rechowicza, rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1961, Katolicki Uniwersytet Lubelski). W 1958 roku artysta odbył podróż do Stanów Zjednoczonych. Pojechał tam m.in. na zaproszenie Kuncewiczów, z którymi oczywiście się spotkał. Odwiedził, co ciekawe, posiadłość zmarłego rok wcześniej Bolesława Cybisa w Princeton. Bawił też u innego Łukaszowca, Eliasza Kanarka. „W czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych namalował artysta kilka portretów” (Mistyczny świat Antoniego Michalaka, katalog wystawy, oprac. Waldemar Odorowski, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, Kazimierz Dolny 2005, s. 38). Znalazł się wśród nich ten prezentowany w katalogu aukcyjnym, precyzyjnie datowany i opisany miejscem powstania. Stworzony w Nowym Jorku, gdzie głównie mieszkał wtedy Michalak, wizerunek to w pełni reprezentatywna dla maniery mistrza praca, w której położył silny nacisk na walory kolorystyczne. Ów portret należy sytuować na równi z powstałymi wówczas wizerunkami małżeńskimi Kuncewiczów czy Liszków.