Andrzej Strumiłło był artystą niezwykle wszechstronnym: malarzem, grafikiem, rzeźbiarzem, fotografem, ilustratorem książek, scenografem, a także autorem książek o przyrodzie i kulturze, poetą i podróżnikiem.
Zaprezentowana rzeźba Bez tytułu („Wojownik”) powstała w trakcie jednego z międzynarodowych plenerów organizowanych przez artystę w 1999. Było to cykliczne wydarzenie na Suwalszczyźnie. O wspomnianym wydarzeniu pisał sam artysta w następujący sposób:„(…) od 1 VIII trwa trzeci plener ‘Integrart’. Sam ściągnąłem Białorusinów. Usiłuję rzeźbić wojownika w bazalcie. Miotam się pomiędzy wolną formą a przedmiotową anegdotą. Brakuje czasu”. (Andrzej Strumiłło, Dzienniki, 22 VIII, s. 370).
Andrzej Strumiłło był twórcą o niezwykłym życiorysie, który w dużym stopniu wpłynął na jego sztukę. Na jego artystyczny rozwój wpływ miały zarówno doświadczenia obcowania ze sztuką Władysława Strzemińskiego, jak i pierwsza podróż na Daleki Wschód. Po studiach na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz w Łodzi odbył liczne podróże po świecie. Jako projektant pawilonów wystawienniczych pracował nie tylko w Europie, ale także w Wietnamie, Mongolii, Nepalu, Japonii czy Tajlandii. Każda z podróży odcisnęła piętno na jego sztuce. Jak opisuje artystę-obieżyświata Mieczysław Porębski: „Dla Strumiłły świat jest szerszy od obrazu. Zaczyna się na własnym kolanie, kończy na podróżach. Strumiłło podróżował i podróżuje wiele i nie są to zwykłe utarte szlaki turystyczne czy dojazdy profesjonalne, związane z podejmowanymi pracami wystawienniczymi. Jeżeli Mediterraneum, to także przemierzona na piechotę Sardynia, jeżeli Lewant, to również jakieś trudno dostępne szczątki hellenistyczno-greckich rzeźb i budowli. Nade wszystko jednak pociągała i pociąga Strumiłłę Azja. Jej wielkość, rozległość, przeszłość, skale, kontrasty. Doświadczony myśliwy tropił niedźwiedzia w tajdze syberyjskiej i tygrysa nad rzeką Ussuri. Z wyprawami alpinistycznymi przemierzył Mongolię i Nepal. Zna dobrze Indie, Chiny i Wietnam. Wszędzie tam gromadził dokumentację jedyną w swoim rodzaju: trofea, wytwory kultury i garście minerałów, dziesiątki tysięcy fotografii, setki rysunków, zapiski, wiersze. Wszystko to jest potrzebne, wszystko się wzajemnie dopełnia”. (Mieczysław Porębski, Andrzej Strumiłło, Katalog, Zachęta, 1976, [w:] Andrzej Strumiłło. Malarstwo 1988-1998, Warszawa, s. 6).
W trakcie licznych podróży artysta skrzętnie fotografował oraz dokumentował tamtejsze kultury oraz ich twory. To właśnie azjatyckie kanony piękna przeniknęły do jego sztuki. Z czasem najważniejszy stał się symbol, znak, totem, wokół którego budował kompozycje. Prostota i lapidarność stały się głównym środkiem wyrazu.