PUŁAPKA NA WAŁĘSĘ Propozycja z redakcji: zrobisz dla nas zdjęcie Lecha Wałęsy. Moja odpowiedź: nie. Lechowi robiłem zdjęcia już wcześniej i wiedziałem, że współpraca z nim jest koszmarem dla każdego fotografa. On nienawidzi stania przed obiektywem i po każdym kliknięciu migawki mówi: „no dobra, bo klisza pęknie”. Wiedziałem, że nie chcę tego robić, niech inni się męczą. Redakcja miała przysłać swojego gwiazdorskiego fotografa. Niech to robi. Ale przemyślałem sprawę: a co by było, gdybym zastawił pułapkę na Lecha? Powiedziałem redakcji, że biorę zlecenie, zrobię zdjęcie Wałęsy. Pułapkę ustawiłem w niewielkim pokoiku sąsiadującym z jego gabinetem w Zielonej Bramie – dawnej siedzibie Instytutu Lecha Wałęsy. Składała się z tła, krzesła, dwóch blend i lampy ustawionej tak, by wisiała tuż nad głową Wałęsy. Była jak ciasna klatka, z której nie dało się łatwo wydostać. Zaprosiłem go i wszedł. Założyłem, że zdjęcie muszę zrobić w ciągu 3 minut – więcej nie wytrzyma. – Proszę spojrzeć w obiektyw – powiedziałem. – A gdzie jest obiektyw? – Tu – pokazałem palcem. Nacisnąłem spust migawki 4 razy, po czym Wałęsa wstał i rzekł – Dość! Wszystko trwało 15 sekund. Michał Szlaga